Odczarować bullet journal
Gdy wpiszesz w wyszukiwarkę "bullet journal", otrzymasz masę pięknie pomalowanych lub wyklejonych notatników, którym ktoś poświęcił dużo czasu i kreatywnej energii. Ale czy o to chodzi w tej metodzie planowania i czy jej autor tworzył artystyczne planery?
Z tego artykułu dowiesz się, czym tak naprawdę jest metoda bullet journal i dlaczego niektórzy uważają ją za czasochłonną. Przedstawię Ci również kilka zasad prowadzenia plannera, które sprawdziły się w moim przypadku.
Bullet journal według Rydera Carrolla
Ryder Carroll, twórca metody planowania w notesie za pomocą punktorów (kropek, ang. bullet - kula, kulka), potrzebował znaleźć skuteczny i prosty sposób na zorganizowania siebie i swojej pracy, która często wypełniona była różnymi przenikającymi się czasowo i kompetencyjnie projektami. Ostatecznie doprowadziło go do filozofii jednego notesu i czarnego długopisu.
Taki system prowadzenia codziennego planera (ang. journal - dziennik) miał na celu przede wszystkim ułatwiać planowanie i realizowanie zadań. Być na wskroś praktyczny. Carroll wymyślił więc sposoby na dzielenie projektów na mniejsze zadania, rozpisywanie ich czasowo oraz oznaczanie ich statusu. Tak powstały punktory wykonania zadania, przeniesienia, oddelegowania, symbole zadania pilnego, notatki, spotkania czy miejsca, w które warto zajrzeć (zgłębić jakiś temat, przyjrzeć się publikacji itp.).
Warto zauważyć, że autor sposobu planowania "w kropki" często zaznacza, że Twój notes ma być pomocny dla Ciebie i to Ty decydujesz, w jaki sposób zapiszesz swoje zadania i jaki klucz obierzesz, żeby zaznaczać ich wykonanie lub inne niezbędne rzeczy. Carroll przedstawia swoje metody organizowania pracy jako przykład wykorzystania notesu i długopisu. Proponuje on pewien zestaw sekcji w planerze:
- indeks - spis treści,
- future log - zapisy na przyszłość,
- monthly - plan miesiąca,
- weekly - plan tygodnia,
- daily - plan dnia,
- kolekcje - listy rzeczy.
Nazwy angielskie zostały dodane celowo, ponieważ przyjęły się w rozmowach i artykułach w temacie planowania, a spolszczenia (np. miesięczniówka) nie zawsze wyglądają dobrze.
O każdej z sekcji opowiem w osobnym artykule, tutaj chciałabym przedstawić jedynie podstawy systemu, bez wchodzenia w szczegóły, żeby przypomnieć istotę planowania metodą bullet journal.
Mój bullet journal
Często podczas prowadzenia warsztatów z "Planowania w kropki" pada stwierdzenie: "Ja korzystałam z tej metody, ale była bardzo czasochłonna. Rysowanie tych wszystkich tabelek to nie dla mnie. Teraz używam zwykłego kalendarza, chociaż nie znalazłam jeszcze takiego, który by spełnił moje wymagania." Można tu zauważyć brak zrozumienia dla metody - Carroll nie rysował tabelek (a na pewno nie zawsze), tym bardziej wielokolorowych i nie wyklejał ich naklejkami. Nie ganię, efekt artystyczne, jeśli mamy na niego czas i chęci, jest plusem, ale nie mylmy procesu upiększania z planowaniem.
Ostatnie zdanie natomiast z powyższej, powracającej wypowiedzi, jest powodem dlaczego ja przestałam korzystać z gotowców - po prostu się nie sprawdzały. W kalendarzach lub gotowych planerach zawsze brakowało mi miejsca w jednym miesiącu, a w innym zostawała mi masa niewykorzystanych stron. Pusta kartka daje mi możliwość wykorzystania przestrzeni tak, jak w danym odcinku czasu potrzebuję.
Czy w moim planerze wszystko od razu działało idealnie? Nie, i nadal nie jest. Bardzo często zmieniam układ strony tygodniowej (bo na niej najmocniej pracuję) i testuję, co w danym momencie mi pomaga. Czy udało mi się nie wpaść w zachwyt rysowania, kolorowania i wyklejania pięknych tygodniówek? Nie, niestety. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że było to dla mnie formą relaksu.
Dziś moje planery to faktycznie notesy z przyczepionym długopisem. Czasem wyjmę z plecaka 1-2 kolory zakreślaczy, żeby oddzielić sekcje lub zaznaczyć istotne elementy notatek graficznych i burz mózgów, które też w moim "bujo" mają swoje miejsce.
Przyznam, że nie korzystam też z tak rozbudowanego klucza symboli, jak Ryder Carroll, bo go zwyczajnie nie potrzebuję. Podobnie w moim planerze nie ma planu dnia. Za to zostawiam dużo miejsca na listy "do zrobienia" i notatki przy bardzo ubogiej graficznie tygodniówce (służy mi tylko do wpisywanie zadań i spotkań z konkretnym terminem wykonania). Często zdarza mi się również poświęcić stronę przy tygodniówce na rozrysowanie macierzy Eisenhowera i priorytetyzację zadań, głównie w momentach, gdy współpracuję nad większą liczbą projektów niż zazwyczaj lub doszkalam się w mitycznym międzyczasie.
Ważne dla mnie jest też to, że wszystko mam w jednym miejscu - notatki o projektach, szkoleniach, ważnych wydarzeniach, obowiązkach domowych i inne. Dzięki systematycznie prowadzonemu indeksowi nie gubię się w planerze. Czasami, jeśli gdzieś wracam bardzo często, przyklejam naklejkę indeksującą, żeby nie szukać w indeksie potrzebnej treści. I tak naprawdę to tyle.
Wybór notesu - czy to ważne?
Zdarza mi się, że kursanci pytają, jakie notesy wybieram na swój planer i dlaczego. Zwykle staram się nie podawać konkretnych marek, mimo że mam swoje ulubione. Tak naprawdę dla mnie najważniejsze w wyborze notesu jest tych kilka punktów:
- notes powinien rozkładać się na płasko - nie znoszę, kiedy zeszyt zamyka się, kiedy podniosę z niego rękę, a zazwyczaj planer jest ciągle otwarty na biurku na bieżącej tygodniówce;
- twarda oprawa to obowiązek - przynajmniej dla mnie, bo korzystam z planera dłuższy czas i ciągle go ze sobą noszę - nie musi być cudej urody, ale wyglądać schludnie, kiedy wyciągam go na spotkaniu biznesowym, owszem;
- papier powinien być w kropki - kropki są na tyle subtelne, że nie przeszkadzają w ewentualnych szkicach, nie ograniczają, a jednocześnie pozwalają na równy prowadzenie tekstu czy szybki podział strony na sektory czy tabelę;
- dobrze jeśli papier jest dobrej jakości - lub inaczej nie jest cienki, tusz długopisu czy pisaków nie przebija na drugą stronę, nie gniecie się zbyt pod naciskiem długopisu (mam dość silny nacisk pisaka na podłoże);
- kartki powinny być numerowane - żeby nie musieć tego robić samodzielnie (bez numeracji trudno prowadzić spis treści);
- przydatną rzeczą są 3 wstążki-zakładki - przy prowadzeniu bullet journala jedna zakładka to trochę mało (lubię mieć zaznaczoną obecną tygodniówkę, plan miesiąca i future log lub np. miejsce, gdzie skończyłam robić notatki);
- lubię notes, który zamyka się na gumkę - co nie jest jakieś bardzo niezbędne, ale zapobiega wypadaniu ze środka luźnych kartek, otwieraniu się w plecaku i gnieceniu zawartości;
- koperta i uchwyt na długopis - to dwa elementy również nie niezbędne, ale ułatwiające pracę - chowanie ulotek, wizytówek, rachunków i długopis pod ręką; jeżeli notes ich nie ma, przeklejam uchwyt ze starego planera i doklejam kopertę.
Czy istnieją takie planery na rynku? Tak. Ale zanim zaczniesz inwestować w ładny, drogi notes, potestuj rozwiązanie na dowolnym zeszycie w kropki lub kratkę.
Polecane książki i miejsca w sieci
Książki
- "Metoda bullet journal" - Ryder Carroll
- "Bullet journal bez tajemnic"- Kasia Mistacoglu
Linki
Zajrzyj też tutaj
Zorganizuj się w kropki - warsztat planowania dla rodzin
Warsztaty planowania metodą bullet journal Rydera Carolla i nie tylko. Dowiesz się tutaj, jak podejść do planowania swojego czasu w różnych dziedzinach życia i wykonasz szereg ćwiczeń wprowadzających w organizację czasu.
Więcej...Moja wizja - warsztat planowania rozwoju
Warsztaty o tym, jak podejść do planowania swojego czasu w długofalowych wyzwaniach. Tutaj wytyczysz swoją ścieżkę na rok i rozłożysz ją na kolejne kroki na linii czasu.
Więcej...